Wolne-dziennikarstwo.pl - „Nacjonalizm, to ojczyzna” – rozmowa z dolnośląskim działaczem ONR i organizatorem Obchodów napaści na Polskę i wybuchu II wojny światowej w Kłodzku, Dariuszem Frątczakiem.
wolne dziennikarstwo


Daniel Kazimierski: Na początek, opowiedz trochę o sobie naszym czytelnikom. Skąd jesteś, gdzie chodziłeś do szkoły, czym obecnie się zajmujesz?

Dariusz Frątczak: Pochodzę z Kłodzka, na Dolnym Śląsku, w którym urodziłem się w 1991 roku. Ukończyłem Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego w Kłodzku oraz jestem absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego. Aktualnie pracuję jako przewodnik turystyczny na twierdzy w Kłodzku, jestem członkiem Kłodzkiego Bractwa Rycerskiego oraz działaczem Obozu Narodowo – Radykalnego.

Dlaczego postanowiłeś dołączyć do ONR – u? Jak to się właściwie stało i w jakich okolicznościach miało to miejsce?

Od zawsze byłem patriotą. Kochałem wszystko co polskie, uważałem, że nasz kraj miał wybitną historię i sam chciałbym taką tworzyć teraz. Zwłaszcza, że stan kraju jest jaki jest – mam nadzieję, że nie trzeba tego nikomu tłumaczyć. Można powiedzieć, że jesteśmy dzisiaj na takim rozdrożu historycznym.

A dlaczego akurat ONR, a nie jakaś inna organizacja? Prawdę mówiąc, był to wybór stuprocentowo losowy, gdyż dostęp do jakichkolwiek informacji w mediach, kto konkretnie i co sobą reprezentuje, był po prostu znikomy, co tu dużo mówić. Dopiero przyłączając się do ONR, zobaczyłem jak to wygląda od środka, ale jestem pewien, że dobrze wybrałem.

 

A jak na tę informację zareagowała Twoja rodzina, znajomi?

Jeżeli chodzi o stosunek moich rodziców i najbliższej rodziny, to był raczej ambiwalentny. Natomiast jeżeli chodzi o większość moich kolegów, to po pierwsze byli zdziwieni, że chciałem do ONR przystąpić. Niestety ich wiedza na temat tych organizacji ograniczała się najwyżej do tego co podawał TVN. Z drugiej strony, cześć moich znajomych była do tego bardzo dobrze nastawiona. Cieszyli się, że są jeszcze ludzie, którzy chcą cokolwiek zrobić. Znali ONR jako organizacje, która próbuje zmienić ten kraj na lepszy.

 

No to czym, mówiąc najprościej, jest dla Ciebie ONR i Ruch Narodowy?

Dla mnie, jest możliwością zmiany rzeczywistości – to podstawa. Ja jestem jednym z dziesiątków pokoleń Polaków, którzy się w tym kraju wychowywali i mam nadzieję, że dziesiątki jeszcze po mnie będą. Każda generacja w Polsce miała w pewnym sensie swoją walkę i my również ją mamy. Można powiedzieć, że my mamy najgorszą, bo oni kiedyś walczyli zbrojnie, a my musimy walczyć z wrogiem, którego nie widać.

Część mediów określa was mianem faszystów, neonazistów, ksenofobów, homofobów, rasistów… Chyba najłagodniejszym terminem, jakim przyjęło się opisywać wasze ugrupowanie, jest miano narodowców, względnie nacjonalistów. Jak się do tego odniesiesz?

To może wymień te wszystkie rzeczy po kolei, a ja spróbuję się do każdego z nich ustosunkować.

Miano faszystów.

Faszystów i neonazistów, tak? Po pierwsze, tutaj akurat zacytuję myślicieli przedwojennych ONR: „Nie jesteśmy ani faszystami, ani tym bardziej nazistami, choćby z racji takiej, że jesteśmy ruchem czysto polskim, nie potrzebujemy obcych wzorców”  Następnie, jeśli chodzi o ruchy faszystowskie i nazistowskie, one akurat wywodziły się najzwyczajniej w świecie, z nizin społecznych. Najważniejsze jest to, że są to ruchy zbrodnicze a my takowym nie jesteśmy. Natomiast, jeśli ktokolwiek przejrzy listę członków ONR i prześledzi ich kariery oraz to, jakie mają wykształcenie, to myślę, że chyba żadna partia w Polsce, nie ma takiego odsetku ludzi dobrze wykształconych.

No dobra, a co jeśli chodzi o ksenofobów, homofobów i rasistów?

(westchnienie) Jesteśmy za normalnością i to jest w zasadzie najważniejsze. Propagowanie niektórych zachowań, jeśli chodzi akurat o homofobie, czyli związki osób tej samej płci, są zaburzeniem takiego czasowego kontinuum. Prowadzą też do degrengolady społecznej, którą obserwujemy. Może nie z perspektywy Polski, bo tutaj jeszcze nie jest najgorzej, ale na przykład w krajach Beneluksu, Francji, Niemiec i już nie mówiąc o Szwecji, w której niedawno zalegalizowano publiczną masturbację.

No a powiedz, jeśli chodzi o te wszystkie określenia i nastawienie wobec waszej organizacji, nie wzięło się to bezpodstawnie?

Głównie to co mówi się o naszej organizacji i organizacjach nam podobnych, w tak zwanych mediach publicznych, jest dyktowane po prostu tym, żeby propagować takie, a nie inne zachowania. Tworzymy specjalną otoczkę, wobec ludzi którzy uważają siebie za patriotów, żeby od razu, z miejsca zostali faszystami. Jeżeli ktoś uważa, że homoseksualizm… nie że jest zły, ale że na przykład gorszy społeczeństwo, od razu jest wrzucany do worka z tymi „faszystami.”


Powiedz mi co właściwie ONR, RN może dzisiaj zaoferować Polakom? Dlaczego powinniśmy przejmować się wami częściej, niż podczas corocznego marszu w stolicy, mającym co raz więcej wspólnego z zadymą?

 

Prześledźmy sobie wszystkie partie, które startowały ostatnio do Europarlamentu. W każdej z nich, byli ludzie, którzy już kiedyś przy władzy byli, prawda?


Prawda.

Nie ma takiej partii, która by już kiedyś nie „rządziła”. No właśnie. Potem nastąpiły tylko rozłamy, roszady i powstało to, co jest dzisiaj. Jedyną alternatywą od tych ludzi, którzy już przy władzy byli jest Ruch Narodowy. Tego co stało się przez ostatnie dwadzieścia pięć lat, też mam nadzieję nikomu nie trzeba tłumaczyć. Nie popierając komunizmu, to jednak kiedy z niego wychodziliśmy to, jako dwunasta gospodarka świata. Aktualnie jesteśmy gdzieś na końcu Europy.


A co Ruch Narodowy może zaoferować młodym Polakom, oczywiście poza realną szansą aresztowania przez policję bądź wezwania do sądu?

Możemy zaoferować próbę walki o nowy, lepszy świat, o nową Polskę. Jeżeli nic się nie zmieni w kraju, w którym aktualnie jesteśmy, to będzie tylko gorzej. Dzisiejsi dwudziestolatkowie, mają w perspektywie czterdzieści lat życia w degrengoladzie społecznej, jak mówiłem wcześniej, w kraju staczającym się ku upadkowi. Każdy z nich chce to zmienić i chodzi o to, żeby nimi dobrze pokierować.


Co łączy dzisiejszy ONR z jego poprzednikiem, założonym przez Jana Mosdorfa w 1934 roku, a jakie są największe różnice?

Jesteśmy do siebie bardzo podobni z racji wyznawanych wartości. Dla nas najważniejsze jest to, co było najważniejsze przed wojną. Było takie hasło, które łączyło wszystkich przedwojennych ONR – owców: „Życie i śmierć, dla narodu.” Dla narodu poświęcamy wszystko: własne życie i własną śmierć. W czasie wojny, było wielu działaczy narodowych, którzy walczyli i ginęli, jak np. Stanisław Piasecki, którego bardzo często się przytacza. Jan Bytnar, pseudonim „Rudy” z „Kamieni na szaniec” był przecież przedwojennym ONR – owcem. My dzisiaj chcemy aspirować do tego, jacy oni byli. Oczywiście dzisiaj nie musimy walczyć zbrojnie z przeciwnikiem, ale jak mówiłem wcześniej, w pewnym sensie dzisiejsza walka jest nawet trudniejsza, bo trzeba walczyć z przeciwnikiem, którego nie widać: z ciemiężycielstwem polskiej gospodarki na całym świecie i również ciemiężycielstwem politycznym.


Jaką przyszłość widzisz dla ONR, RN w ciągu kilku najbliższych lat? Pytam, bo podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego zagłosowało na was 1,5%, czyli ok. 55 tysięcy osób w skali całego kraju.

Powiem tak, wiadomo, że niektóre inicjatywy społeczne mimo, że są słuszne, to potrafią czasami w społeczeństwie przepaść. Trzeba wziąć pod uwagę, że może się tak zdarzyć. Ja widzę to tak, że głównie elektoratem RN byli ludzie młodzi. Jeżeli elektoratem byłych komunistów są ludzie powyżej pięćdziesięciu lat, to chyba nie muszę mówić, kto w przyszłości będzie miał większe poparcie. Głównym motorem RN są ludzie młodzi, którzy wciąż chcą coś zmieniać. Może przyszłość nie będzie świetlana, ale na pewno widzę ją w bardziej różowych barwach, niż wygląda to teraz.


Sojusz Lewicy Demokratycznej ma 1-ego maja, Kongres Nowej Prawicy przygotowuje marsz suwerenności na 7-ego października, Ruch Narodowy organizuje wspomniany już Marsz Niepodległości w Warszawie. Dlaczego organizujesz 1-ego września obchody w Kłodzku?

Głównie w celach edukacyjnych. Podstawą jakichkolwiek zmian, jest uświadomienie Polaków: kim są, co sobą reprezentują, jaką mają historię i dlaczego warto Polskę zmieniać. Bez tego typu spotkań, nie będziemy w stanie niczego zmienić. Może to zabrzmi z mojej strony dziwnie, ale jak to mówił Lenin: „Uczyć się, uczyć i jeszcze raz uczyć.”


Jakie osiągnięcia masz na swoim koncie do tej pory i co planujesz w najbliższej przyszłości?

Marsz 1 marca ku pamięci Żołnierzy Wyklętych, a teraz oczywiście marsz 1 września. W planach mam też (może nie tak duże jak te pierwszego) obchody 17 września i na pewno będę myślał coś o 13-tym grudnia. Zobaczymy jak to wszystko w praktyce wyjdzie. Natomiast te spotkania, które odbywały się w tym roku, chcę powtórzyć również w przyszłości.

Ponadto, jestem również członkiem Straży Marszu Niepodległości i pilnuję razem z kolegami, żeby te rzeczy które się czasami dzieją na marszu, więcej się nie działy. Aczkolwiek chciałbym jeszcze zauważyć, że są one prowokowane przez ludzi, którzy mają za zadanie, żeby tak to wszystko miało wyglądać. To jest raz. Dwa, kiedy widzi się hordy policjantów, którzy stoją naprzeciw kobiet z dziećmi, czy staruszków trzymających flagi, no to przypominają się zdjęcia z roku 1981, z lat siedemdziesiątych etc. Chyba nie muszę nikomu mówić, do czego chcę porównać teraz policję.


W rozmowie z naszą redakcją, Tomasz Greniuch stwierdził, że „nacjonalizm to najprościej mówiąc wolność.” Czym jest nacjonalizm dla Ciebie?

Najwyższą wartością, bo nacjonalizm to ojczyzna. Matka, która nas wszystkich wychowała. Nacjonalizm jest po prostu ukochaniem tej matki, ponad wszystko. Nie ma rzeczy ważniejszej niż naród i kraj, w którym się wychowałeś. Tym właśnie jest nacjonalizm.


Jak wygląda ONR z perspektywy szeregowego działacza?

Jesteśmy ludźmi podobnie myślącymi. Mamy wspólne cele i ideały i większości bardzo dobrze się ze sobą rozumiemy. Nasze działania nie ograniczają się wyłącznie do tych politycznych, ale również jest miejsce na spotkania towarzyskie. Jeśli coś razem robimy, to wiadomo, że musimy darzyć się wspólną sympatią i szacunkiem. Tworzymy razem swojego rodzaju krąg towarzyski.


Co według Ciebie jest największą zaletą ONR?

To że ma przyszłość. To, jak mówiłem wcześniej, że chcemy zmieniać ten kraj na lepsze.


Na koniec chciałem zapytać, kto jest dla Ciebie największym autorytetem? Czy jest jakieś motto, którym się kierujesz, albo jakaś książka, którą chciałbyś polecić, a która zmieniła Twój punkt widzenia?

„Myśli nowoczesnego Polaka” Romana Dmowskiego. W zasadzie w tych kilkudziesięciu stronach tej książki, zawiera się wszystko to, w co wierzę.

 

Wyświetlenia: 2715
Proponowane artykuły