Wolne-dziennikarstwo.pl - Szarlatan Antiga, szarlatan Przedpełski
wolne dziennikarstwo


To w ogromnej mierze dzięki tym dwóm panom polscy siatkarze zdobyli mistrzostwo świata. Ten drugi, człowieka rozpoczynającego swoją trenerska drogę mianował trenerem reprezentacji na najważniejszy turniej w historii jej istnienia. Ten pierwszy podjął się tego zadania i stworzył zespół z niesamowitym charakterem, który wyrwał medale z najcenniejszego kruszcu. Istne szaleństwo!

 

Ryzyko było ogromne. Wiadomo, że oczekiwania były bardzo duże, a zdobycie mistrzostwa grając na własnym podwórku niemalże obowiązkowe. Prezes Przedpełski musiał się z tym liczyć i albo jest hazardzistą, albo szarlatanem, albo ma takniesamowite przeczucie. Słaby wynik pewnie wiązałby się z jego rezygnacją ze stanowiska. Swoją decyzją obronił się jednakw 100 procentach, dosyć szczelnie zamykając usta krytykom. Tyczy się to również mnie, gdyż byłem ogromnym przeciwnikiem kandydatury Stephana Antigi na stanowisko selekcjonera. Pomyliłem się ogromnie, za co powinienem przeprosić zarówno prezesa jaki trenera.

Z trudnych wyborów również sam trener wybronił się perfekcyjnie. Brakpowołania dla Zbigniewa Barmana i Bartosza Kurka odbił się bardzo szerokim echem. Szczególnie decyzja o pozostawieniu przed telewizorem tego drugiego wzbudziła mnóstwo dyskusji i kontrowersji. Komentowali ją niemal wszyscy. Na gorąco rzeczywiście zakrawało to o profanację. Bo nie powołać jednego z liderów kadry, człowieka z takogromnymi możliwościami, który nierzadko w pojedynkę rozstrzygał spotkania, powierzchownie wygląda na ciężki grzech. Po dokładniejszej jednakanalizie - wypowiedzi, zachowania i efektywności w grze – można było trenera zrozumieć, a po turnieju, ukłonić się i pogratulować trafnej decyzji. Natomiast zawodnik Kurek, musi schłodzić głowę, bo i on potrzebuje kadry i kadra jego.

To, co poza umiejętnościami poszczególnych zawodników stanowiło ogromną siłę Polaków, to świetna atmosfera i głębia składu. Każdy z graczy przyczynił się w jakimś stopniu do ostatecznego tryumfu. Każdy, kiedy w trudnym momencie pojawiał się na parkiecie, wiedział co powinien zrobić i to robił, pomagając drużynie. Gdyby trener chciał, za każdym razem mógł zestawiać „pierwszą szóstkę” z innych zawodników, dopasowując ich charakterystykę pod konkretnego rywala. W „czternastce” powołanej na turniej, było czternastu bardzo wartościowych zawodników. Przy takwyczerpującym turnieju (Polacy w ostatnich 6-ciu meczach rozegrali 28 setów) ma ogromne znaczenie.

Oczywiście cały turniej nie był sielanką i miażdżeniem kolejnych rywali. Zdarzały się mniejsze i większe wpadki, a patrząc całościowo to było jedno wielkie wspinanie się i spadanie. Zespół rozpoczął zmagania z „wysokiego C”. W pierwszej rundzie Polacy rozjeżdżali kolejnych rywali, delikatnie zatrzymując się wyłącznie przy skazywanym na porażkę Kamerunie. Po każdym meczu studzono emocje, a prawdziwie groźni rywale mieli pojawić się w kolejnej rundzie. Takteż było, ale niestety lepszej jakości przeciwnicy pojawili się wtedy, kiedy zniżka formy naszych zawodników. Ta runda odbywała się pod znakiem pojedynków bardzo ciężkich fizycznie i psychicznie. Były to prawdziwe batalie. Znamienne dla takiego turnieju jest to trzeba mieć dużo szczęścia. Dobitnie pokazały to mecze z Włochami i USA. Z zespołem Italii Polacy zagrali bardzo słabo i tylko dzięki słabszej postawie rywali odnieśli zwycięstwo. Z Jankesami natomiast wiele elementów zagrało świetnie, ale jeszcze lepiej zaprezentowali się reprezentanci Stanów Zjednoczonych. Pierwsze dwa sety w kolejnym meczu z Iranem zahaczały o perfekcję, funkcjonowały wszystkie elementy, Polacy grali jakw transie, by potem spaść z wysokiego konia i wyrwać zwycięstwo dopiero w piątym secie. Spotkania pod znakiem przeplatania się gry świetnej z przeciętną. Nogi i ręce pracowały jaktrzeba, ale głowa często płatała figle. Wydaje się, że Polacy „odblokowali głowy” dopiero w krytycznych momentach meczu z mistrzami Azji. Wtedy widać już było, że nie będą mieli żadnych oporów przed zdobyciem tytułu.

Na mistrzostwo złożyło się wiele czynników, a tym, o którym do tej pory nie wspomniałem są niewątpliwie kibice. Turniej został zorganizowany perfekcyjnie, o czym może świadczyć propozycja zorganizowania kolejnych Mistrzostw Świata. Kibice dopisali i nawet na meczach niżej notowanych drużyn pojawiali się w halach. Natomiast na spotkania najlepszych, trybuny wypełniały się po brzegi. Na żywo mistrzostwa oglądało blisko 600 tys. Osób, co jest absolutnym rekordem w historii Mistrzostw Świata w Siatkówce Mężczyzn. Oczywiście nie zabrakło na widowni typowo „Januszowych” zachowań, ale w najważniejszych momentach kibice potrafili stworzyć niepowtarzalną atmosferę.

Mimo, że rozbrat z narodową reprezentacją zapowiedziało 4 siatkarzy (Ignaczak, Winiarski, Zagumny i Wlazły), to przyszłość wcale nie musi rysować się w czarnych barwach. W Polsce szkolenie siatkarskie stoi na bardzo wysokim poziomie, a i talentów czystej krwi nie brakuje. Do kolejnych sukcesów jestem więc nastawiony pozytywnie i liczę, że Polacy przykładem Brazylii (złote medale w 2002, 2006 i 2010 roku) i Włoch (złote medale w 1990, 1994 i 1998 roku) właśnie rozpoczęli serię mundialowych zwycięstw. Co warto jeszcze zaznaczyć zwycięstwo reprezentacji Polski jest dopiero czwartym tryumfem gospodarza turnieju. Poprzednio takie sytuacje miały miejsce w zamierzchłych czasach, kiedy to w 1952 i 1962 roku zwyciężała drużyna ZSRR i w 1966, kiedy to złote medale zdobywali siatkarze Czechosłowacji. Tym większe gratulacje dla reprezentacji Polski - Mistrza Świata w Siatkówce Mężczyzn 2014 !!!

Wyświetlenia: 857
Proponowane artykuły
obrazek

Sport

Kornel Radecki

12.6.2014

MundiaLove

Kornel Radecki

To już dziś! Święto wszystkich fanów piłki kopanej. Lada chwila rozpocznie się w słonecznej Brazylii. Atmosfera podgrzewana już od dobrych kilku tygodni przez wszelakie media wieczorem