Wolne-dziennikarstwo.pl - Nie ateista taki straszny, jak go księża malują
wolne dziennikarstwo


Moim gościem jest Zenon Kalafaticz-współpracownik portalu "Racjonalista" oraz reporter, którego szczególnym zainteresowaniem są religie.



Patryk Chodyniecki: Nie wiem czy znasz Andrzeja Fidyka, ale swego czasu nakręcił on świetny dokument o wierze chrześcijańskiej w jednym z regionów w Afryce. Nagranie przedstawiało w jaki sposób biskupi dorabiali się sporych majątków na "egzorcyzmach". Problem był taki, że egzorcyzmy odprawiano na niewinnych dzieciach, które zmuszane były do tego, aby przyznały się do opętania. Metody konwersacji były dosyć osobliwe, bo np. wbijano takiemu dziecku gwóźdź w głowę dopóki się nie przyznało.

Pytanie brzmi: z jakim najbardziej przerażającym skutkiem religii spotkałeś się tworząc swoje reportaże?

Zenon Kalafaticz: Tak znam oczywiście nazwisko twórcy "Defilady", ale tego akurat dokumentu przyznaje, że nie obejrzałem. Nie byłem też bezpośrednim świadkiem opisanych praktyk, które są dość powszechne na Czarnym Lądzie. Jestem w kontakcie z moim znajomym, racjonalistą, ateistą z Ghany Leo Igwe, który zajmuje się tą tematyką - głównie problemem dzieci posądzanych o złe moce, sprowadzanie na wioskę czarów, następnie maltretowanych  tego powodu, wypędzanych ze społeczności. W zeszłym roku już miałem z nim jechać do Ghany zrobić jakiś materiał o jego pracy, ale ostatecznie nie udało nam się zgrać. Mam też kontakt z organizacją London Black Atheists, z moimi znajomymi którzy propagują racjonalizm, ateizm pośród tamtejszej społeczności o korzeniach afrykańskich. Można się sporo dowiedzieć od nich na temat tego typu zagadnień. Sam byłem świadkiem niesamowitej  procesji. Było to w buszu, w Sierra Leone w pobliżu jakieś małej wioski - sznur ubranych na śnieżno-biało zakapturzonych postaci. Coś surrealistycznego! To były dziewczynki prowadzone przez przewodniczki na zbiorową ceremonię obrzezania. Niestety musiałem schować kamerę, zrobiło się trochę niebezpiecznie. Nie pozwalają zbliżać się nikomu, nie mówiąc już o filmowaniu. Obserwowałem z dystansu. Trzeba zaznaczyć, że obrzezania istniały tu w tradycji jeszcze przed napływem islamu i chrześcijaństwa, ale zostały przez te religie bardzo chętnie zaadoptowane szczególnie przez tą pierwszą.

Niesamowitym doświadczeniem jest też zawsze spotkanie ludzi, którzy zostali skazani przez swoją religię na życie w osamotnieniu i izolacji - po prostu należą do kasty niedotykalnych tzw. Dalici. Tu na pierwszy rzut oka nie ma nic groźnego, nie leje się krew, ba nawet ludzie ci są uśmiechnięci. A jednak jest to przejaw ogromnego okrucieństwa jednego człowieka nad drugim na tle czysto religijnym. Warto o tym powiedzieć, bo hinduizm jest postrzegany jako najbardziej łagodna, pokojowa religia. O ile faktycznie nie najeżdżała i nawracała innych mieczem to wobec "swoich" potrafi być bezwzględna. Jaka karma - takie życie. I tyle. Może w przyszłym wcieleniu będzie ci lepiej. Wyobraźmy sobie, ze liczba Dalitów w Indiach przewyższa ludność naszego kraju !!! (dokładnie ciężko ją oszacować). Poza tym, dewastacja środowiska naturalnego związana bezpośrednio z praktykami religijnymi jest przerażająca. Ale to jeszcze inny temat.

Religijne zachowania obserwuję raczej z humorem, choć same w sobie są przerażające. Zawsze irracjonalna wiara, ta cecha ludzkiego gatunku, budzi we mnie  fascynację jak i przerażenie jednocześnie.

Patryk Chodyniecki: Piszesz, że religia indyjska nie najeżdżała ludzi i nie nawracała ich mieczem, a jakby nie patrząc, takie praktyki stosowała religia chrześcijańska (krucjaty). Mimo to, kościół mówi, że to było dawno i była inna mentalność. Ja uważam, że powinniśmy o tym pamiętać, ponieważ ludzie burzą się na islam, a kiedyś stosowali jeszcze gorsze praktyki. Jakie jest twoje zdanie w kwestii historii religii chrześcijańskiej?

Zenon Kalafaticz:  Oczywiście, że nie wolno nam o tym zapominać, choćby ze względu na te miliony ofiar chrześcijaństwa, a szczególnie KK, które nigdy nie zostały nawet upamiętnione. Taka historia KK na przykład jest fałszowana, przeinaczana, pospolici ludzie nie maja nawet pojęcia o zbrodniach tej instytucji. Co do samej religii, że to było dawno itd. to bardzo typowe wymówki. Powinno się zapytać: „jak to się dzieje, że tamci ludzie czytali dokładnie te same święte księgi i nie umieli z nich wyczytać tego prawidłowego przesłania, a nagle dziś prawidłowo się je interpretuje”? O rzeczach wstrętnych mówi , że to przenośnie, albo 

w ogóle nic nie mówi, a te ładne wersety eksponuje. To podobno słowo Boże. Jaka jest jego wartość skoro można było z nich wyciągać tak różne wnioski. Usprawiedliwiać nimi cokolwiek ? Przypominam, że podstawowym nakazem Bożym jest - i to obowiązuje do dzisiaj, choć jest niechętnie cytowany -"Nie będziesz czcił innych Bogów przede mną”. A dało to przyzwolenie na potworne zbrodnie i mordy w historii ludzkości. Dziś od razu przechodzi się do tych następnych, ładnych przykazań - nie kradnij itd. To jeden ze sposobów w jaki ludzie radzą sobie z okrucieństwem ich własnych religii.

Patryk Chodyniecki: Czytałem kiedyś o współpracy kk z nazistami, ale to niepewne źródła, wiec chyba muszę ten temat zostawić. Porozmawiamy o mentalności Polaków. Kiedyś przeczytałem świetne zdanie "w naszym kraju jest 86% katolików i 86% nienawiści. Czy uważasz, że żyjemy w kraju pogrążonym w hipokryzji?

Zenon Kalafaticz: Współpraca a nazistami i sympatia do nich to fakt,  za dużo mamy zdjęć z tamtego okresu, by dało się temu zaprzeczyć. Obraz mówi więcej jak słowo. Mamy nasze przedwojenne numery Ateneum Kapłańskiego pod przewodnictwem kardynała Wyszyńskiego,  gdzie padają znane już i publikowane wiele razy teksty zachwytu i pochwały Hitlera przez piszących tam księży. Teraz jak zwykle apologeci KK stosują te same stare triki, że to nie tak, zła interpretacja, inna czasy itd. Warto wiedzieć, że sam Hitler był  katolikiem, co oczywiście nie świadczy o tym że zbrodni dokonywał w imię religii, ale przynajmniej można go było wykluczyć oficjalnie z KK. Nigdy tego nie zrobiono. No i jeszcze pytanie czysto teologiczne się nasuwa: „gdzie był chrześcijański Bóg jak chrzczono w jego imię małego Adolfka”? Nie przewidział, że w przyszłości narozrabia?. Mamy namacalne dowody z dzisiejszych czasów jak nacjonalizm, faszyzm, pospolite kibolstwo zbiegają się one bardzo blisko ze sobą przy różnych okazjach pod wspólnym hasłem "Bóg, Honor i Ojczyzna".

Ale te sprawy - wypatrzenia religijnych instytucji, oszustwa, władza i potworne pieniądze za tym idące mniej mnie interesują. Bo "prawdziwy" chrześcijanin i tak powie : a co ja z tym KK mam wspólnego. Nic. Świadek Jehowy też jest wrogi KK. Mnie interesuje zdolność naszego ludzkiego gatunku do wiary w tak potworny, infantylny religijny nonsens !!! Tym bardziej inteligentnych wydawałoby się wyedukowanych ludzi. To jest podstawą na której rozbudowują się różne instytucje i wykorzystują ludzi, zbijają majątki. Gdyby ludzi uczyć od dziecka racjonalnego myślenia, nie miałyby one prawa istnieć w ogóle.

A hipokryzja:

Ona nierozerwalnie związana jest z religią, szczególnie dużymi religiami. Małe sekty, jak Świadkowie czy różne chrześcijańskie wspólnoty do których wstępuje się świadomie w wieku dorosłym raczej przestrzegają swoich przykazań, jakkolwiek absurdalne by one nie były. Tu ciekawa rzecz - jeśli katolik przestrzega swoich nauk, encyklik papieskich, słucha pilnie wytycznych Watykanu, nie jest hipokrytą ( jak nasz Terlikowski) - to nazywa się go: religijnym fanatykiem, fundamentalistą kato-oszołomem. Wiemy jak jest – ludzie, którzy tylko wyjdą
w niedzielę po mszy, to robią swoje. Co jest zawsze lepsze oczywiście. Im bardziej ignorują swoją wiarę, tym w sumie lepiej. Są lepszymi, bardziej przyjaznymi ludźmi, choć postrzeganymi jako hipokryci. Są za in vitro, prawem kobiet do decydowania o swojej rozrodczości, obojętni (jak nie życzliwi) w stosunku do ludzi LGBT itd.

Patryk Chodyniecki: Ok, ale myślisz, że KK da się wykluczyć z Polski? Albo stworzyć mocną sekularyzację? Spójrz na to, że już w szkole jest indoktrynacja, bo dzieci od pierwszej klasy mają religię. Co ciekawe, więcej mają godzin religii, niż innych, bardziej przydatnych przedmiotów.

Zenon Kalafaticz:  I to jest przerażające. Cała nadzieja w mrówczej pracy na rzecz świeckich środowisk,  wzrastającej świadomości młodego pokolenia, dzięki przede wszystkim internetowi. Widzimy to po naszej grupie „Ateiści”,  ile młodych ludzi  zapisuje się i opowiada o swoim sprzeciwie często wobec rodziców.

Patryk Chodyniecki: No tak, ale z drugiej strony, co innego świadomość, a co innego "bunt młodzieńczy".

Zenon Kalafaticz:  Miejmy nadzieję , że to coś więcej jak tylko bunt młodzieńczy.

Patryk Chodyniecki: Skoro w Polsce jest tyle miejsc religijnych, mam na myśli kościoły, stowarzyszenia itd. to jakie pole do popisu ma ateizm?

Zenon Kalafaticz: Podobno kościoły pustoszeją. Mamy to szczęście w porównaniu z islamem, że nie rodzi się tylu nowych wyznawców. Tam walka o świeckość byłaby rzeczywiście syzyfowa. Więc jest jakaś nadzieja w młodych.

Patryk Chodyniecki: Módlmy się o to...

Zenon Kalafaticz: Amen.

Patryk Chodyniecki: Masz osobę, która cię inspiruje w dziedzinie ateizmu? Dawkins, Hitchens?

Zenon Kalafaticz: O tak! Bardzo wiele osób z różnych dziedzin życia.

Co do inspiracji -ateistą byłem od dziecka. Choć każdy nim się rodzi, to ja nie miałem żadnego epizodu z wiarą w moim życiu. No może poza  krótkim okresem wiary i wątpliwości co do Św. Mikołaja w wieku 5 lat. Trudno mówić żebym miał wtedy jakieś inspiracje. Po prostu już wtedy te historie o dobrotliwym Stwórcy były dla mnie nonsensowne. Nie trzeba do tego super inteligencji.

Ale milo było odkryć w erze internetu po kilkudziesięciu latach osamotnionego ateizmu, że nie jestem sam w tym biznesie. A po zamachach na wieże w 2001 nastał szczególnie dobry okres dla głośnego, zdecydowanego ateizmu na świecie-Nowa Fala, którą nazywamy umownie Nowym Ateizmem. I tu mamy owe wspaniałe nazwiska jak Dawkins, Dennett, Harris, Hitchens i wielu innych. Przede wszystkim ucieszyłem się, że pojawiło się dużo odważnych ludzi nauki. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić, ale jedno nazwisko muszę szczególnie wspomnieć (oprócz Dawkinsa )-to astrofizyk Lowrence Krauss. Początkowo trochę sceptyczny co do otwartej krytyki religii, potem przyznaje racje Dawkinsowi i wspólnie działają robiąc dokument „The Unbelievers” .Ale także wielu, wielu ludzi sztuki oraz komików mnie zafascynowało. Jak wiemy, humor jest potężną bronią przeciw zabobonowi religijnemu. Tu znowu lista byłaby za długa, ale jedno nazwisko wymienię - Bill Maher - nie tylko stand-up komik, ale i komentator polityczny pracujący dla sieci HBO. I jeszcze jedno nazwisko, zupełnie dla mnie wyjątkowa postać, mój osobisty bohater - JAMES RANDI. Sławę zyskał dawno, dawno temu jako magik .Najogólniej mówiąc, postanowił późniejsze życie związać z tropieniem i piętnowaniem wszelakiej szarlatanerii. Zajął się edukacją ludzi co do metod ich oszukiwania, nauką ich sceptycyzmu. Zyskał przydomek "Uczciwego oszusta". Prowadzi swoją  słynną fundację Randiego, która zobowiązała się wypłacić 1 milion dolarów dla kogoś , kto udowodni jakieś zdolności paranormalne. Dlaczego to takie ważne? Bo sam ateizm nie wystarcza. To za mało. Każdy ateista (jak Randi)  powinien być też szeroko pojętym sceptykiem.

Niestety wielu ateistów co prawda nie goni do kościoła, ale do wróżek to i owszem. Aby stawiać czoło zabobonowi religijnemu, trzeba poznać pewne mechanizmy sceptycznego myślenia w ogóle, być odpornym na wszelki nonsens tego świata, a nie ma lepszego nauczyciela, jak stary poczciwy Randi (jest już grubo po osiemdziesiątce). Moim marzeniem jest spotkanie się z nim jeszcze przed śmiercią i złożenie mu osobistych podziękować za swoją działalność.

Patryk Chodyniecki: Życzę w takim razie aby się spełniło. Dziękuję bardzo za wywiad.

Zenon Kalafaticz: Również dzięki.

Wyświetlenia: 2526
Proponowane artykuły