Wolne-dziennikarstwo.pl - 'Najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie' - rozmowa z Tomaszem Czyżykiem, asesorem komorniczym
wolne dziennikarstwo


Dzisiejszym moim gościem jest Pan Tomasz Piotr Czyżyk, asesor komorniczy Izby Komorniczej Apelacji Lubelskiej, były asesor Izb Komorniczych w Szczecinie, Warszawie i Gdańsku.



Patryk Chodyniecki: Dużo się mówi, że środowisko komorników jest bardzo hermetyczne. Jak to wygląda w praktyce? Czy ciężko jest dostać rewir i od czego to zależy?

Tomasz Czyżyk: W pewnym sensie jest, ponieważ komorników sensu stricte jest stosunkowo mało, blisko półtora tysiąca w całym kraju i może dwa razy tyle asesorów. Nie oznacza to jednak, że trudno do tego środowiska się dostać. Wymogi dla komorników są wskazane w ustawie o komornikach sądowych i egzekucji, z której wynika m.in., komornikiem może zostać osoba, która ukończyła wyższe studia prawnicze, odbyła dwuletnią aplikację, zdała egzamin komorniczy i przepracowała minimum 2 lata w charakterze asesora. Ustawa wskazuje również alternatywne drogi do tego zawodu, których nie będę tutaj wskazywał zachęcając osoby dociekliwe do lektury ustawy. Nadmieniam tylko, że egzamin wstępny na aplikację przez lata uchodził za najłatwiejszy z egzaminów korporacyjnych, jednak w ubiegłym roku tendencja ta zaczęła ulegać odwróceniu. Owa łatwość miała, według mnie negatywne skutki w postaci zachęcania do przystępowania do egzaminu osób, które wcześniej nie przemyślały tej decyzji i nie miały po temu predyspozycji, co w konsekwencji kończyło rozczarowaniem i zakończeniem tej ścieżki kariery. Oczywiście nie jest i nie była to reguła.

W kwestii uzyskaniu rewiru obecnie sprawa jest dość prosta. Osoba spełniająca wymogi formalne stawiane komornikom występuje z wnioskiem o powołanie na dany rewir do Ministra Sprawiedliwości. Wybór rewiru należy do osoby zainteresowanej, a decyzja Ministra ma charakter uznaniowy. W praktyce nie spotkałem się z przypadkiem odmowy powołania osoby spełniającej wymogi formalne. Troszkę inaczej wygląda sprawa z powołaniem na opróżniony rewir, czyli taki, z którego poprzedni komornik albo zrezygnował, albo został odwołany, albo osiągnął wiek emerytalny. Wtedy powołanie następuje w drodze konkursu organizowanego przez Ministra Sprawiedliwości i znów akt powołania ma charakter uznaniowy.

PC: Jak wygląda sytuacja materialna komorników po rejonizacji? (o ile to nie będzie wścibskim pytaniem)

TC: Przyznam, że druga część pytania jest dla mnie niezrozumiała a dokładnie chodzi o stwierdzenie „po rejonizacji”. Ścisła rejonizacja została zniesiona 28 grudnia 2007 roku (poza nieruchomościami). Od tego momentu możemy obserwować zjawisko powstawania tzw. hurtowni komorniczych. Hurtownie są to kancelarie o bardzo dużym rocznym wpływie spraw, rzędu kilkudziesięciu czy nawet ponad stu tysięcy. Z reguły są to bardzo dobrze zorganizowane i zarządzane firmy typu korporacyjnego, jednakże świadczące dość ograniczony zakres czynności komorniczych. W tym miejscu wyjaśniam, że komornik nie tylko prowadzi czynności egzekucyjne. Ma także uprawnienia w zakresie wykonywania innych orzeczeń sądowych jak np. sporządzanie spisu inwentarza, a także doręczania korespondencji sądowej, stwierdzania stanu faktycznego (bardzo silny dowodowo lecz rzadko stosowany instrument procesowy), sprawowania urzędowego nadzoru nad przetargami publicznymi czy sprzedaży przedmiotów zastawu rejestrowego.

Co do samej sytuacji materialnej komorników to jest ona bardzo zróżnicowana. Trzeba pamiętać, że komornik jest organem samofinansującym się. Nie otrzymuje on żadnej pomocy ze strony budżetu państwa polegając wyłączenie na ściąganych przez siebie opłatach. Z uzyskanych opłat musi pokryć koszty swojej działalności jak koszty lokalowe, koszty wyposażenia biurowego, koszty licencji, paliwo, wynagrodzenia dla pracowników itp. Znam wielu komorników, którzy przez kilka miesięcy potrafili być pod kreską, podczas gdy dochody netto jednego z moich byłych pracodawców w swoim czasie szacowałem na ponad 200 tysięcy złotych – jeden z najlepiej zarabiających komorników w Warszawie. Dochód wielu komorników często potrafi być zrównany ze średnim zarobkiem asesora komorniczego dużej kancelarii. Także sytuacja materialna komorników jest naprawdę zróżnicowana i zależna od wielu zmiennych.

PC: W mediach, dosyć często stosuję się retorykę, która z góry zakłada, że wszyscy komornicy są źli a dłużników całkowicie się pomija. Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii? (Pytam bo nasza wspólna znajoma, Pani Mecenas Patrycja Burdiak powiedziała, że media nagłaśniają jak komornik kogoś „wyrzuca na bruk” i tak samo nagłaśniają, jak tego nie zrobi-a miał obowiązek)

TC: Zła prasa jest wpisana w ten zawód. Decydując się nań trzeba pamiętać, że podobnie jak niegdyś kat, komornik w percepcji ogółu staje się persona infamia. Uzasadnia to niemałe dochody komorników, uważane za najwyższe wśród korporacji prawniczych. Szkoda tylko, że śladem średniowiecznych katów nie przysługuje nam prawo garści.

Czy komornicy są z natury źli? Jest to oczywiście niesprawiedliwa generalizacja. Znam wielu komorników zaangażowanych w działalność charytatywną, dobroczynną czy edukacyjną, sam w pewnym okresie zajmowałem się publicystyką ukierunkowaną na naświetlenie praw osób trzecich mimowolnie zaangażowanych w procedurę egzekucyjną oraz udzielałem się na forach prawnych i wiem, że nie tylko ja. Są też w tym zawodzie osoby, które mają już taką… podłą naturę, czy to wrodzoną, czy też wyuczoną. Z całą pewnością wykonywania tego zawodu w pewien sposób znieczula, ale myślę że w podobny sposób znieczuleni potrafią być lekarze, weterynarze czy psychoterapeuci. Działa to troszkę na zasadzie otchłani Fryderyka Nietzschego.

Ludzie lubią widzieć rzeczywistość w czarno-białych barwach. Łatwiej wtedy kogoś odczłowieczyć, a przy tym zapomnieć, że ten zły, okrutny i podły komornik wychował się na tym samym podwórku, jadł ten sam chleb z tego samego zboża, popijając go sokiem z tych samych ziemniaków. Nikt komorników nie przywiózł w wagonie pociągu jak Lenina w 1917 roku przywieziono do Piotrogrodu, nie zrzucił niczym legendarną stonkę, czy teleportował ze statku UFO. Tego ludzie nie chcą widzieć. Dla mnie pocieszeniem jest to, że złą prasę mają komornicy we wszystkich cywilizowanych państwach, a nie tylko u nas.

PC: Widział Pan film z Andrzejem Chyrą pt „Komornik”? Jak to przekłada się na rzeczywistość?
Faktycznie można zabrać dziecku dłużnika akordeon?
:D

TC: Film komornik to naprawdę wstrząsający obraz. Pamiętam, że po jego obejrzeniu na studiach prawniczych wykluczyłem możliwość wykonywania tego zawodu na jakieś 2 lata. Dzisiaj wspominam to z lekkim uśmiechem. Film ten jest mocno przekłamany. Listę największych niedorzeczności wskazano na łamach periodyku Nowa Currenda gdzieś na przełomie lat 2004-2006. Pewien sędzia Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, na szkoleniu dla aplikantów komorniczych wymienił kilkanaście rzeczy występujące w filmie, które nie mają prawa bytu w realnej egzekucji.

Co do akordeonu to odpowiedź brzmi tak. Znam wielu komorników i asesorów (w tym siebie), którym przy takiej czynności nie drgnęłaby powieka. Są też tacy, jak mój dobry znajomy, od którego nauczyłem się stylu prowadzenia czynności, na co dzień zdecydowany i bezwzględny, a który nawet nie wszedłby do pokoju dziecięcego.

Był czas, kiedy od nazwiska głównego bohatera szacowaliśmy skuteczność i bezwzględność w czynnościach, gdzie 1 Bohme był równoważny protagoniście. Miałem wątpliwą przyjemność pracować kiedyś z asesorem, którego szacowałem na 5 Bohme i jest to jak do tej pory rekord.

PC: Rozmawiałem kiedyś z jednym znajomym, który też zajmuję się egzekucją długów, to powiedział mi że najbardziej zadłużeni są ludzie najbogatsi. Czy faktycznie większą część dłużników stanowią ludzie „zamożni”?

TC: Nie wiem czy najbardziej i nie wiem czy zamożni. Trzeba pamiętać, że każdy z nas jest w rozumieniu kodeksu cywilnego dłużnikiem. Podobnie jak prawie każdy z nas jest wierzycielem. Im większą mamy po temu zdolność tym bardziej możemy się zadłużać. Osiągnięcie pewnego pułapu zarobkowego pociąga za sobą zwiększenie potrzeb i przyzwyczajenie do większych wydatków. Problem pojawia się wtedy, kiedy podejście dłużnika do obowiązków zmusza wierzyciela do wystąpienia o ochronę prawną do sądu a potem komornika. Często podejście to wynika z utraty intratnego zawodu i odpowiadającego jemu wynagrodzenia, z przyzwyczajeniem do dużych wydatków lub wieloletniej znajomości z takim Frankiem Szwajcarskim.

Inna spraw, że faktycznie istnieje dość liczna grupa ludzi, którzy z siódmego przykazani zrobili sobie spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością lub zwyczajnie nie odróżniają przychodu od dochodu.

PC: Jakby miał Pan powiedzieć, który z przedmiotów się Panu przydał najbardziej ze studiów w praktyce, to co by Pan wybrał? Obstawiam, że paremie łacińskie nie za bardzo, ale np.  KPK, Prawo Cywilne, Prawo Handlowe?

TC: Trudne pytanie, bo tych przedmiotów jest kilka. Na pewno Teoria Prawa, która w moim przypadku zawarta była w dwóch przedmiotach: wstęp do prawoznawstwa i filozofia prawa. Chodzi tutaj o podstawowe umiejętności prawnika jak poprawna wykładani normy prawnej czy umiejętności analizy i syntezy prawa. Na drugim miejscu stawiałbym przedmioty wymuszające myślenie i stosowanie prawa w praktyce, a tymi w moim przypadku były przedmioty z zakresu Prawa Amerykańskiego.

PC: Pewnie przeprowadził Pan nie jedną egzekucję komorniczą. Mógłbym prosić o opisanie najciekawszej?  (pieniężnej lub niepieniężnej)

TC: Pytanie wymagające dłuższego namysłu. Pozwolę sobie tutaj pobieżnie opisać trzy przypadki: egzekucji pieniężnej, niepieniężnej i nieegzekucyjnej.

W pieniężnej najbardziej w pamięć zapadła mi czynność zajęcia ruchomości w sklepie z markową odzieżą. Sama zwózka z opisaniem trwała chyba 11 godzin, zaczęliśmy o dziesiątej, a wyszliśmy tuż przed północą. Niestety, protokół z tej czynności w dużej mierze opierał się na wykazie magazynowym (ponad 500 pozycji), który odbiegał od stanu rzeczywistego i trzeba było kolejnych 12 godzin na jego zweryfikowanie. Pierwszą czynność dodatkowo utrudniała niechęć do współpracy pracownika owego sklepu, którego w efekcie i pod groźbą grzywny musiałem wydalić z czynności.

W niepieniężnej do dziś pamiętam eksmisję byłego sportowca, który sam siebie określał Warszawiakiem w czwartym pokoleniu. Człowiek ten po przekroczeniu przez nas progu rzucił się w naszym kierunku z tasakami i musiała go pacyfikować policja. Następnie został zabrany na obserwację, z której powrócił po 2 godzinach (eksmisja trwała ponad 6 godzin). Do dziś się zastanawiam, dlaczego tego człowiek puszczono. W każdym razie jako wyraz swojej dezaprobaty nasz dłużnik postanowił rozbić kawałkiem drewna swoje lustro, które chwilę wcześniej wyniósł na śmietnik.

Z nieegzekucyjnych przypomina mi się protokół stanu faktycznego, w którym za zadanie mieliśmy ustalenie przyczyn, dla których dach w nowo wybudowanym budynku użytkowym nie przeszedł próby wodnej. Czynność ta była wielokrotnie przekładana z uwagi na pogodę, uczestniczyło w niej dwóch albo nawet trzech biegłych sądowych, w towarzystwie i w oparciu o wiedzę których opisywaliśmy dach budynku.

PC: Czy komornik, który przeprowadza egzekucję, może zawsze wezwać policję w celu „ubezpieczania”?

TC: Tak. Fachowo nazywa się to asysta policji.

PC: Nie ukrywam, że jeżeli pójdę na aplikację, to będę kierować się w stronę aplikacji komorniczej. Moi kumple zawsze pytają mnie: a co, jak ja miałbym dług? Odpowiadam: to wyślę kogoś innego, żebym nie musiał patrzeć Ci w twarz. Stąd nasuwa się moje kolejne pytanie: czy jest granica, której Pan nie przekroczy np. nie przeprowadzi eksmisji kolegi ze szkoły?

TC: Na pewno jest. Prowadzenie sprawy przeciwko osobie bliskiej wykluczają przepisy procedury egzekucyjnego, a dokładnie art. 9 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji regulujące takie zagadnienia jak iudex suspectus i iudex inhabilis. Zaistnienie którejkolwiek z tych przesłanek skutkować może nieważnością postępowania. W takiej sytuacji komornik powinien wyłączyć się od prowadzenia czynności.

Raz trafiła mi się sprawa przeciwko koledze ze studiów, którą to sprawę przekazałem do prowadzenia komuś innemu, głównie dlatego, że nie potrafiłem być w niej bezstronny. Teraz myślę, że następnym razem bym tak nie postąpił, ponieważ faktycznie nie istniały przesłanki do mojego wyłączenia.

PC: Pytanie ostatnie i luźne. Co Pan sądzi o powiedzeniu, że najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie? (Śmiech)
TC: Jest to zdanie prawdziwe.

Wyświetlenia: 3250
Proponowane artykuły