Wolne-dziennikarstwo.pl - Wywiad z Andrzejem Milewskim
wolne dziennikarstwo


 

"W ogóle rysuję za hajs, bo na tym polega praca rysownika. Lajkami za prąd nie zapłacisz. Nieźle trafiłeś z tym pytaniem, bo teraz przed wyborami dostałem propozycję z jednego ze sztabów, żeby zrobić dla nich rysunki. Kasa dobra, ale odmówiłem. Nie muszę tego robić".

Patryk Chodyniecki: Andrzeju, uprawiasz boks, a powiedz mi, czy uprawiasz go konkretnie? Tj. regularnie + dieta + jakieś zawody? Masz jakąś osobę na oku z show biznesu/polityki z której chciałbyś zrobić worek bokserski?

Andrzej Milewski: Rękawice bokserskie na razie odstawiłem. Zacząłem treningi na siłowni, biegam, pływam, jeżdżę na rowerze, może będzie z tego triathlon. Dietę trzymam, mam paszę dla sportowców, niezłe wyniki, ale przede mną jeszcze dużo pracy. Nie ma osoby, z której chciałbym zrobić worek bokserski. Wystarczy, że wyśmiewam je w rysunkach. Nawet przez to odczuwam wobec nich pewien rodzaj sympatii.

PC: Wiem, że jesteś na tak z narkotykami. Czytałeś może Huntera S. Thompsona? Jeżeli tak, to jak wrażenia, jeżeli nie, to polecam.

AM: Nie czytałem, ale dzięki, sprawdzę. Powiedzieć, że jestem na tak z narkotykami to za dużo. Moje podejście do nich jest złożone. Chyba nie jestem za legalizacją marihuany, ale w 100% popieram jej depenalizację. Nie może być tak, że możesz iść do pierdla za jointa, to chore prawo.

PC: Nie masz czasem natchnienia po jaraniu?

AM: Nigdy. To jakiś mit, że po jaraniu można tworzyć. Jakieś straszne gówniane pomysły z tego wychodzą. Dużo więcej natchnienia dostarcza mi sport. Nie ma dla mnie lepszego czasu na rysowanie, niż jak jestem porządnie zmęczony po treningu.

PC: Zapodaj jakąś najlepszą groźbę, którą otrzymałeś. Taką petardę!

AM: Kiedy zrobiłem rysunek, w którym śmiałem się z rudych, napisał do mnie pan, który groził mi pozwem zbiorowych wszystkich rudych osób. To by było coś!

PC: Groźba od rudego…
Czy twoja twórczość rysunkowa, pomaga Ci jakoś w branży reklamowej? Bo wyczytałem, że tam pracujesz.

AM: Wciąż współpracuję z agencją reklamową, ale teraz lwią część czasu poświęcam na rysunki. Gdyby nie one, nie trafiłbym do reklamy, bo to dyrektor kreatywny trafił na nie w internecie i ściągnął do pracy.

PC: Skąd wytrzasnąłeś psingwina?

AM: Ze schroniska.

PC: Czy pingwin też pali z Tobą? Jeżeli tak, to co 3 buchy robicie zmianę, czy bierze skubaniec więcej?

AM: Jara jak smok. No i jego podstawowym pożywieniem jest kokaina. On jest bardzo niegrzeczny.
PC: Teraz zadam poważniejsze pytanie. Mówiłeś, że byś się sprzedał tzn. że możesz komuś coś narysować za hajs. Moje pytanie brzmi: czy narysowałbyś nawet stronniczy politycznie rysunek dla danej osoby? Np. przychodzi do Ciebie pewien Pan (który np. kandyduje na urząd Prezydenta RP) i mówi „weź coś dowal temu drugiemu, bo mi sondaże spadły, a chciałbym wygrać”.

AM: W ogóle rysuję za hajs, bo na tym polega praca rysownika. Lajkami za prąd nie zapłacisz. Nieźle trafiłeś z tym pytaniem, bo teraz przed wyborami dostałem propozycję z jednego ze sztabów, żeby zrobić dla nich rysunki. Kasa dobra, ale odmówiłem. Nie muszę tego robić.

PC: Czy możesz narysować cokolwiek dla mnie? Może być coś wzruszającego, coś na miarę dzieł Nicholasa Sparksa :D.

AM: Mógłbym, ale dziś już jestem wypruty ;)

PC: Dzięki wielkie za wywiad!
AM: Dzięki.

Wyświetlenia: 997
Proponowane artykuły