Wolne-dziennikarstwo.pl - Pyszałki z Warszawy
wolne dziennikarstwo


Praktycznie wszystkie rozgrywki piłkarskie w Europie dobiegły już końca, a dla kibiców nastał czas, w którym trzeba naładować akumulatory i oczyścić umysł z zeszłosezonowych emocji. Spokojnie, prawdziwy ‘’sportowiec’’ sprzed telewizora nie będzie chciał słyszeć  o jakiejkolwiek przerwie. Ruszyła przecież Liga Światowa, a niedziele rezerwujemy dla kolejek żużlowych, które są idealnym odprężeniem po kolejkach sobotnich, niekoniecznie związanych ze speedwayem. Wracając zaś do piłkarskiego świata, to podzielony jest on na tych grających w Copa America i tzw. urlopowiczów.


Po tak ciężkim roku urlop należy się na pewno piłkarzom Legii Warszawa. W ogóle jeśli chodzi o tych rzezimieszków, to im należy się prawie wszystko… a mistrzostwo to już na pewno. Niestety, wyżej postawiona teza jest bardzo subiektywna, bo autorstwa samych członków tej drużyny. Trzeba przyznać, że z wypowiedzi przed kamerami, to ‘’stołeczni’’ w tym roku słynęli. Zdania przez nich wypowiadane, przydzieliłbym do kategorii – herezje. Fenomenem już jest bramkarz Kuciak i jego wywiad. Po porażce na własnym stadionie z Lechem Poznań stwierdził on, iż drużyna gości w tym meczu była lepsza tylko przez kilka minut. Dziwnym trafem chodzi o czas, w którym stracił dwa gole. Rzucanie taki hasłami to totalnym bezsens... to tak jakby bokser po przegranej walce powiedział: gdyby nie nokaut, to bym wygrał. 

Jeśli jesteśmy już przy tematyce walki na pięści, to warto przytoczyć postać polskiego Roy’a Keane’a, który w stroju współczesnego Robin Hooda, o mało nie zdemolował szatni Jagielloni Białystok. Mowa oczywiście o Jakubie ‘’Kosie’’ Koseckim. Samo nazwisko budzi już postrach wśród rywali, z czego młodzian ten doskonale zdaje sobie sprawę. Wytatuował on je bowiem, na swym muskularnym ciele. Taki zabieg, to forma czystej prewencji. Kuba nie chce po prostu równać przeciwników z murawą, dlatego zamontował sobie ten ‘’odstraszacz’’ by przypominać im, iż szukanie zwad będzie w tym wypadku samobójstwem. Kosecki zdawał sobie sprawę, że taka forma odstraszania czasem może nie wystarczyć, toteż dodatkowo zaprzestał wychodzić w pierwszej ‘’11’’. Mimo  podjęcia tego całego szeregu działań i tak doszło do poważnej ‘’spiny’’ z udziałem Jakuba. Sfrustrowany Igor Tarasavos po przegranym meczu w Warszawie tak niefortunnie kopnął w leżący mikrofon, że trafił nim rzeczniczkę prasową Legii, po czym widząc nieopodal stojącego ‘’Kosę’’ przytomnie uciekł do szatni. Na jego nieszczęście Jakub miał już na sobie specjalnie przygotowany uniform( różowe spodnie; kremowa szmatka oplatająca tors i różaniec, który ma powstrzymywać go przed wydaniem śmiertelnego ciosu przeciwnikowi; całość okraszona czapką rodem z USA)  co sprawiało, iż interwencja wydawała się tylko kwestią czasu. Nie minęła minuta i po odbyciu subtelnego spaceru ‘’Kosa’’ znalazł się pod szatnią Jagi. Szukając sprawiedliwości krzyczał: dajcie mi tego z długimi włosami, co kopnął naszą Panią ! Na szczęście interwencja działaczy z Warszawy ( Kosa zostaw!) sprawiła, że nie byliśmy świadkami teksańskiej masakry. Poważnie, rzecz ujmując nie byliśmy, bo Igor Tarasavos z tej szatni nie wyszedł. Gdyby stało się inaczej Kosecki, znalazłby się w tarapatach. Mówiąc wprost, Igor to ‘’kawał chłopa’’, a Kuba póki co jeździ w wadze pół śmiesznej ( niestety w tym sezonie pod względem piłkarskim również).

Przez naszego Pana Jakuba kochanego odbiegłem troszeczkę  od rzeczy, które w tym roku się warszawiakom należały.  Na pewno swoją grą zasłużyli oni na porażkę Lecha w Zabrzu. O dziwo, tutaj też los chciał inaczej. Zawodnicy Górnika dostali bowiem sowite manto, a Lech zaliczył jeden z najlepszych wyjazdów w sezonie. No i się zaczęło… wielki mag trenerki Henning Berg, surowo ocenił występ zabrzan twierdząc przy tym jak oni mogli zestawić inną jedenastkę niż zwykle. Dodał, że w Anglii takie rzeczy są nie do pomyślenia i od razu tego typu występki skutkują karą. W takim wypadku to np. City i Chelsea musiałyby zaczynać kampanie z minusowym dorobkiem. Prawdą jednak jest, że pewne rzeczy w Anglii są  faktycznie nie do pomyślenia. Mianowicie Berg na stanowisku trenera. No, bo ile on prowadził Blackburn ? Miesiąc ?Dwa miesiące?  Wiadomo sytuacja tego angielskiego klubu była wtedy dość specyficzna, ale o jego osobę i tak nikt inny się nie upomniał.U nas będzie siedział na pewno dłużej. Idąc pewną logiką, skoro zwalnia się Urbana będącego liderem, to zostawi się Heninga okupujące drugą pozycję.

Wracając jeszcze do Górnika Zabrze, to stał się on kozłem ofiarnym. W Legii naprawdę v-ce mistrzostwo utożsamiają z rezultatem Lecha na owym terenie, a nie ze swoją słabą i lekceważącą grą przez cały sezon. Ja się zastanawiam jak wytłumaczyć to, że Górnik przegrał kolejkę później w Warszawie? To co, chciał zrobić na złość Lechowi, żeby Legia była mistrzem ? Czemu Lech nie interweniował w tej sprawie? Chociaż nie… przepraszam. Górnik w Warszawie był słabszy, a rozprowadził ich polski Ribery, który po zdobyciu bramki wykrzykiwał do przeciwników piękną słowiańską mową i co ku**a? Ale wiadomo emocje. Nimi zapewne kierował się też Kuba Rzeźniczak rzucający ponoć srebrnym medalem. Ja się tak zastanawiam Panie Jakubie, czy grając tam kiedyś w Widzewie rzucałby Pan taki srebrem czy wziąłby je z pocałowaniem ręki ? Jaka by ta liga nie była, to szacunek do medalu z każdego kruszcu należy się zawsze!

Rekapitulując. Legia to drużyna świetnie zarządzana, prezesi z sukcesami prowadzą ten biznes i nadali niewątpliwie olbrzymiej jakości. Poprzez ten artykuł chciałem pokazać, że piłkarzom i trenerowi zespołu takie zachowanie po prostu nie przystoi. Zamiast tego powinni uderzyć się w pierś, przeprosić kibiców i zarząd, a od przyszłego sezonu wziąć się ostro do roboty, zmywając przy tym zostawioną z roku poprzedniego plamę.  

Wyświetlenia: 1208
Proponowane artykuły