Wolne-dziennikarstwo.pl - Nie takie zwykłe kamyczki
wolne dziennikarstwo


Stonehenge. Kamienie ułożone w specyficzny sposób, a właściwie cały kompleks złożony z wałów i kamieni w centralnym punkcie. Prawdopodobnie związane są one z kultem słońca, ale nie mnie zajmować się historią.

A więc Stonehenge. Każdy z Was musiał widzieć te kultowe kamienie na zdjęciach. Ja zobaczyłam je na żywo i… No właśnie. I co? I już.

Kamienie położone są w szczerym polu. Ich widok z autostrady robi wrażenie. Już w samochodzie czuje się tą magię, a usta same układają się w słowo: WOW.



Magia potrwała niestety krótko. Czar prysł , gdy zobaczyłam zatłoczony parking i cenę za bilety… Pozostaje jedynie pocieszać się tym, że w Anglii są miejsca gdzie „wjazd” jest droższy, ale mimo wszystko niesmak pozostaje.

Po drodze do magicznego kręgu mijamy – a jakże! – przeróżne mini-gastronomie i wypełniony po brzegi sklepik z pamiątkami. Idziemy krótkim tunelem, gdzie jakaś sprawna ręka namalowała, jak mogła wyglądać budowa tegoż obiektu, wraz z jego pierwotnym wyglądem.



Krótki spacerek i jest! Magia znowu wraca, choć przeplata się z rozczarowaniem. Dlaczego? Pole przywołuje wiatr, który mrozi ręce i targa włosy, a położona niedaleko autostrada (czy też droga szybkiego ruchu – ciężko stwierdzić) robi hałas. Na szczęście – i nieszczęście dla aparatu – świeci piękne słońce.



Trasa dla zwiedzających biegnie dookoła kręgu, a od kamieni odgradza ją rów - który jest tam nie wiadomo po co. Nie ma siatek, nie ma kamer. Nie ma ochrony. Każdy, kto by chciał, mógłby podejść bliżej i dotknąć głazów. Ale nie robią tego. Ot, taka kultura.



Mniej więcej w połowie trasy wita nas czarownica (?). Uśmiechnięta, starsza pani z wiankiem na głowie. Chyba jest tu po to, aby móc z nią zrobić zdjęcie. Tylko czemu ustawia się do nich bokiem? Widać, że albo ukochała sobie to miejsce, albo jest już znudzona turystami i szumem wokół ruin Stonehenge. Patrzy z zadumą w kierunku kręgu i zagadkowo się uśmiecha.



Po przejściu dookoła kamieni trasa widokowa dobiega końca. Na zakończenie jeszcze „straszy” nas „Kamień Piekielny” (Hell Stone). Ja nieskromnie nazwałabym go Lwią Skałą, bądź Lwim Piekłem. Kamień nie wygląda jak strawiony ogniem, czy nie kojarzy się jakkolwiek z piekłem. Wygląda raczej jak wykrzywiona w grymasie lwia morda bez oczu, czy w ogóle jak jakiś grymas – bez oczu. Chyba, że ma to być grymas istoty, która smaży się w ogniu piekielnym i niemo płacze.



Pozostaje jeszcze przeciskać się w sklepie z pamiątkami, skosztować pysznych lodów i ruszyć do samochodu. Całe „zwiedzanie” trwało może pół godziny. Mimo wszystko w głowie pozostają przemyślenia – zarówno negatywne jak i pozytywne. Szkoda, że główna trasa widokowa nie przebiega przez środek kręgu, a dookoła nie kręci się więcej postaci z epoki. Ale – pomimo tych małych niuansów warto zobaczyć na własne oczy cud ludzkich rąk – lub jak kto woli – dzieło kosmitów.

Wyświetlenia: 1952
Proponowane artykuły
obrazek

Ola Obacz

8.5.2012

Znany talent dopiero odkryty

Ola Obacz

Kamil Bednarek – na scenie muzycznej działa od wielu lat. Znany jest z TVN-owskiego programu „Mam Talent”. Od tamtej pory pojawiła się nowa religia – bednarkizm.Żeby nie by