Wolne-dziennikarstwo.pl - Borussia Dortmund Polakami stoi!
wolne dziennikarstwo


W sobotę Borussia Dortmund przypieczętowała drugą koronę, zdobywając Puchar Niemiec. W finale rozbiła finalistę Ligi Mistrzów – Bayern Monachium 5:2. Był to trzeci puchar w historii klubu i historyczny pierwszy dublet. Fenomen tego sezonu na tym się nie kończy, w lidze Dortmundczycy zgromadzili 81 punktów, bijąc rekord wszech czasów w Bundeslidze. Nie dokonaliby tego, gdyby nie trzej muszkieterowie z Polski – Lewandowski, Piszczek i Błaszczykowski, którzy zarówno w tym spotkaniu, jak i w całym sezonie grali główne role.

Myślę że Bayern może już mówić o kompleksie Dortmundczyków. Bowiem w ostatnich 2 sezonach, rozegrali z nimi 5 spotkań, wszystkie przegrywając. Wczorajsze bramki, były drugą i trzecią strzeloną przez zespół z Monachium w tych meczach. Bez wątpienia Bawarczykom śnią się w nocy barwy czarny i żółty i na pewno są to koszmary. 12:3 dla Dortmundu, taki jest bilans bramkowy w tych ostatnich pięciu meczach, w tym 4 bramki Roberta Lewandowskiego, którego jak na Euro zobaczy bramkarz Niemiec Manuel Neuer, na pewno zaczną mu drżeć nogi. Kolejny mecz tych zespołów już w sierpniu, a okazją będzie Superpuchar Niemiec. Będzie to możliwość, albo do odgryzienia się Bayernu, albo do pokazania absolutnej wyższości przez Borussię.

Tak - jak już wspomniałem - główne role w całym sezonie grali Polacy. Nasz eksportowy tercet w bardzo dużym stopniu przyczynił się do sukcesów klubu, co więcej, twierdzę, że bez nich obraz gry Dortmundu w tym roku nie wyglądałby tak dobrze, a sukcesy nie ziściłyby się. Magazyn „Kicker” umieścił wszystkich naszych reprezentantów w 11 sezonu, natomiast przedstawiciele Bundesligi uznali Roberta Lewandowskiego za gracza sezonu. Lepszej reklamy chyba nie trzeba. Nagrody w pełni zasłużone. Po pierwsze – Robert zdobył w tym sezonie 22 bramki, co pozwoliło mu stanąć na najniższym stopniu podium wśród najlepszych strzelców ligi (lepsi byli tylko Huntelaar – 29 i Gomez – 26). Po drugie – 10 asyst, dzięki którym znalazł się również na trzecim stopniu podium, tym razem w punktacji kanadyjskiej (bramki + asysty). Po trzecie – poczynił ogromne postępy i rozwinął się nie tylko jako snajper, ale przede wszystkim stał się zawodnikiem kompletnym, który potrafi podać, wygrać pojedynek główkowy, dobrze się przepchnąć, czy odpowiednio ustawić. Poprawił swoje umiejętności, co sprawiło, że wzrosła za niego suma odstępnego. Stał się także łakomym kąskiem dla wielu klasowych zespołów w Europie, ale jak podkreśla trener Klopp – Robert nie jest na sprzedaż.

Ostoją obrony był na prawej stronie Łukasz Piszczek. Parę lat temu zaczynał jako napastnik, następnie został przeniesiony na prawe skrzydło, by ostatecznie wylądować na prawej obronie. Niby się cofnął, ale był to ogromny krok do przodu i zarówno jego, jak i jego trenerów świetna decyzja. Przychodząc dwa lata temu z Herthy Berlin, która spadała do 2 Bundesligi, był szykowany jako zmiennik, ale wdarł się przebojem do pierwszego składu i tam już pozostał, stając się jednym z najlepszych w Europie na tej pozycji. Jest podporą obrony, ale jak przystało na nowoczesnego bocznego obrońcę przeprowadza odważne rajdy pod bramkę przeciwnika. W sezonie strzelił 4 bramki, zaliczył kilka asyst, jedną w sobotę, kiedy podawał do Lewandowskiego, który ustalił wynik spotkania. Gracz nieoceniony, a potwierdzeniem tego jest zainteresowanie jego osobą, jakie wyrażają wielcy Europy, na czele z Realem Madryt.

Ostatnim z wielkiej trójki jest najbardziej waleczny, kapitan reprezentacji Polski: Kuba Błaszczykowski. Był najmniej doceniany z Polaków w Dortmundzie, ale drugą częścią sezonu pokazał, że jest tak samo dobry i istotny w kontekście ustalania ”pierwszej 11”. Podczas rundy jesiennej, był zaledwie zmiennikiem, ale gdy kontuzji doznał wielki niemiecki talent – Mario Goetze, wdarł się do pierwszego składu. Nie jest tylko statystą, a wręcz przeciwnie, bowiem szarże prawą stroną są jego znakiem rozpoznawczym, a z Piszczkiem gra niemal na pamięć. W lidze zdobył 6 bramek, a wśród asyst jest również sobotnia, kiedy wypracował bramkę otwierającą spotkanie, wywalczył również w tym meczu rzut karny. Kolejny nieoceniony piłkarz w drużynie, który miał już w zimowym okienku transferowym żegnać się z klubem.

Jako Polak i patriota, uważam tych zawodników za gwiazdy, ale jestem pewien, że nie tylko ja tak sądzę, co więcej jestem wręcz przekonany, że w Europie nazwiska tych piłkarzy nie są anonimowe, ale wypowiadane jednym tchem obok Gomeza, Riberiego, Robbena, Reusa, czy Podolskiego. Jeżeli jeszcze tak nie jest, to głęboko w to wierzę, że tak będzie po Euro 2012. Niestety, nie uważa tak prezes Bayernu Monachium Uli Hoeness, który twierdzi, że „przy całym szacunku dla obecnej klasy i pozycji Borussii Dortmund nie ma ona w składzie graczy klasy światowej, a jedynie piłkarzy bardzo głodnych sukcesów”. Szkoda, bo myślę, że to jednak trochę wstyd, że klub naszpikowany gwiazdami notorycznie (bo już można tak powiedzieć) przegrywa z zawodnikami głodnymi sukcesu. Szkoda, bo chyba przemawia przez niego zazdrość. 

Wyświetlenia: 1924
Proponowane artykuły