Wolne-dziennikarstwo.pl - Polityka Orlika
wolne dziennikarstwo


Kiedy dowiedziałem się o planach budowy nowego boiska na kampusie UO, byłem zachwycony. Stare betonowe klepisko oczywiście nadawało się do gry, ale nie o tym przecież marzył każdy student. Euforia nieco zmalała, kiedy okazało się, że powstanie Orlik wybudowany wspólnie z miastem. Coś mi podpowiadało, że wyniknie z tego wiele nieporozumień. Niestety, obawy okazały się słuszne. Zarządzaniem boiska nie zajmuje się uczelnia i, pomimo zapewnień, studenci nie mają pełnej możliwości korzystania z niego.

Będąc zawodnikiem grającym w akademickiej lidze mistrzów organizowanej przez nasz AZS, spotkałem się z kuriozalną sytuacją. Cała akcja miała miejsce w czwartek 17 maja, podczas rozgrywania ćwierćfinałów tych rozgrywek. Piłkarze gotowi, sędzia poprawia gwizdek, kibice z napięciem oczekują rozpoczęcia, aż tu przychodzi „kierownik” tego przybytku i oznajmia, że mamy się „wynieść”, bo jest rezerwacja. Po czym na Orlika wchodzi 10 „graczy”, którzy niewiele mieli z piłką nożną wcześniej do czynienia. Krótko mówiąc, amatorka w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale rezerwacja była uzgodniona wcześniej i nie ma wyboru. To nic, że AZS uzgodnił z dużym wyprzedzeniem wszystkie terminy i miał wyłączność do dysponowania tym miejscem. Najlepiej całą sytuację podsumował Mateusz Rogalewicz, sędzia i organizator: „To jest k…a jakaś kpina”. Rozgrywki opóźniły się o godzinę, co spowodowało, że nie wszyscy mogli zagrać. To nie pierwsza taka sytuacja. Nieco ponad dwa tygodnie temu odwołano mecze grupowe, ponieważ dzień wcześniej poinformowano, że na Orliku będzie się rozgrywał turniej piłkarski drużyn dziewczęcych – patrząc na rozgrywki, wiek zawodniczek nie przekraczał 14 lat. Obiektem zarządza Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Od przedstawiciela AZS-u dowiedziałem się, że studenci mają pierwszeństwo w rezerwowaniu boiska do godz. 16.00. Później teren dostępny jest teoretycznie dla wszystkich, a praktycznie dla Odry Opole i innych okolicznych klubów. Takie rozporządzenie funkcjonuje jednak chyba tylko na papierze. Tak naprawdę, to miasto decyduje kto i kiedy ma zagrać. Ewentualnie decyzje podejmuje zarządca boiska. Studenci nie mają wiele do powiedzenia. Gdyby to było jedyne miejsce w mieście, gdzie można taki trening przeprowadzić - zrozumiałbym. Ale każdy klub posiada własne boisko, Odra nawet dwa lub trzy, licząc treningowe i niewymiarowe. Jest także przecież drugi Orlik przy ulicy Bielskiej na osiedlu Malinka. Lecz to chyba zbyt daleko dla zawodników Odry…

Zanim podpisano umowę z miastem na budowę tego obiektu, można się było zastanowić, czy to naprawdę dobre rozwiązanie. Może wystarczyło zerwać stary asfalt, położyć sztuczną trawę i teren zwyczajnie ogrodzić. Nie byłoby afer z pijanymi studentami, którzy dewastują infrastrukturę czy grożą grającym (tak jest, taka sytuacja podobno miała miejsce). Niestety studentom pozostaje czekać około dwa tygodnie na wolny termin – wszak większości nie pasuje przychodzić pograć przed godziną 16 ze względu na zajęcia. I jak tu dbać o formę, kiedy pozostaje nam, studentom, siedzieć wieczorem przy piwie i oglądać trening podrzędnych drużyn?

Wyświetlenia: 1459
Proponowane artykuły

Zagrożona Ukraina

Kordian Gawlik

Czy Ukrainie grozi bojkot Euro 2012? Nonsens? A może jednak jest coś na rzeczy. Czy Polska powinna być gotowa na przejęcie drużyn, które swoje mecze mają zaplanowane na Ukrainie? Burza r