Wolne-dziennikarstwo.pl - Piastonalia - dzień hip-hopu
wolne dziennikarstwo


 Przypadło mi w udziale napisanie kilku słów o czwartkowej odsłonie tegorocznych Piastonaliów. Nie należy spodziewać się tu relacji z Żakinady, próby bicia rekordu w jedzeniu chemicznego żarcia czy opisu Dnia Tajwańskiego w SCK. Żadna z tych imprez nie spowodowała zakiełkowania w mojej głowie myśli pt. „Ide tam!!!”. Skupię się w natomiast na moich wrażeniach dotyczących głównego czwartkowego wydarzenia, czyli z koncertów na błoniach Politechniki.

Zacznę jednak od obserwacji około koncertowych. Śmiem wysnuć tezę, że mieszkańcy osiedla Armii Krajowej (zwanego dalej starym dobrym ZWMem) przeżywają dość ciężkie chwile. Już po środowej imprezie na błoniach, na drzwiach wejściowych do mojego bloku pojawiła się kartka, na której napisano, żeby uczestnicy studenckiej imprezy nie rozwalali bloku. Znając studencką brać, owe oskarżenia z pewnością nie były bezpodstawne. Nie zdziwiłbym się, gdyby na innych blokach także zamieszczono tego typu postulaty, z którymi - mimo że sam jestem studentem – muszę się zgodzić. Wiem, że są imprezy, ale nie trzeba wiele zachodu, by nie zachowywać się jak zwierze.

Rzućmy okiem na teren, gdzie rozstawiona była główna scena. Niestety znowu jestem zmuszony zacząć od niedopatrzeń. Ewidentnym błędem organizatorów było niewyłączenie z ruchu drogowego ulicy Mikołajczyka. Zdaję sobie sprawę, że organizatorzy nie mogli uczynić tego samowolnie, ale skoro udało się im sprowadzić zagraniczną gwiazdę, to wydaje mi się, iż dogadanie się z odpowiednimi władzami nie przekraczałoby ich możliwości. Dlaczego uważam to za tak istotne? Otóż ustanowiono tylko jedno wejście na teren koncertów, przez co tworzyła się ogromna kolejka oczekujących na wejście, momentami sięgająca aż do ulicy. Ów fakt, w połączeniu z olewaniem przejść dla pieszych przez studentów oraz z ruchem ulicznym, wydaje mi się być sytuacją, gdzie jakiś wypadek jest kwestią czasu. Ulica Mikołajczyka nie jest newralgiczną arterią w tym mieście, więc jej zamknięcie nie byłoby powodem postania jakiś ulicznych zatorów. Nie wiem, czy jest szansa na zmianę tej sytuacji, niemniej na miejscu organizatorów poważnie bym się nad nią zastanowił.

Oczekując na wejście na teren festiwalu, można było poczynić ciekawe obserwacje. Przykładowo: odbywały się de facto dwie imprezy, jedna za ogrodzeniem, gdzie alkohol był spod znaku Lecha i druga przed owym ogrodzeniem, w której uczestnicy woleli spożywać swój, pewnie mocniejszy alkohol.

Jeśli chodzi o teren, to przyznam szczerze, że bardziej mi przypadł do gustu niż ubiegłoroczny na ulicy Prószkowskiej, ponieważ wydaje się być bardziej przestronny, poszczególne elementy umilające zabawę były logicznie rozłożone. Świetny pomysłem było usypanie sztucznej plaży i rozłożenie leżaków, na których można było sobie odpocząć i pogadać ze znajomymi – o ile człowiek się do nich dopchał.

Koncerty. Jak już wcześniej pisałem, jeden Rahim to za mało by nazywać ten dzień ‘dniem hip-hopowym’. Sam Rahim też nie jest jakąś wybitną postacią na polskiej scenie. W duecie z Fokusem jeszcze daje radę, ale jego solo koncert był dla mnie po prostu nudny - choć muszę mu oddać, że spodobał mi się pomysł wykonania jednego z utworów Paktofoniki w oparciu o instrumentalną wersję bitu z „Lose Yourself” Eminema.

Nie będę rozpisywał się o bitwach freestylowych, ponieważ oprócz przekleństw nie było w niech nic ciekawego.

Bob One, Jamal i Grubson. Wymienieni artyści ewidentnie nie wpisują się w mój gust muzyczny. Nie rozumiem sensu wołania ze sceny haseł pokroju „Je*ać policję” (chyba że jest się Jamalem, wtedy wszystko staje się jasne). Jeśli są one wpisane w specyfikę owej muzyki, to zastanawia mnie fakt, dlaczego jednak hip-hop  a nie reggae ma tak złą opinię.

Jak można było się spodziewać, najlepszy koncert zagrał Grubson. Fajnie bujał publiką, z którą prowadził żarliwy dialog.

Wszystkie wymienione przez mnie zastrzeżenia są moją osobistą opinią, niemniej jednak nie deprecjonują one faktu, że cała impreza należała do udanych.

Na tym zakończę mój wpis, jednocześnie życząc wszystkim udanej zabawy podczas dalszych dni Piastonaliów.


Wyświetlenia: 1802
Proponowane artykuły