Wolne-dziennikarstwo.pl - Piastonalia - wróćcie za rok!
wolne dziennikarstwo


Piastonalia już się skończyły, ale emocje jeszcze nie opadły. Za nami kilka dni świetnej zabawy. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że przed nami sesja, a czasu coraz mniej. Ale o egzaminach będziemy myśleć potem - wróćmy jeszcze na chwilę do tego, co przeżywaliśmy kilka dni temu. A działo się bardzo dużo... :) Zabieram Cię na podróż w czasie. Trzy, dwa, jeden - myk! Przenosimy się o kilka dni wstecz.


Tegoroczne święto opolskich studentów nieoficjalnie zaczęło się w Turawie, ale nie brałem udziału w tym evencie. No cóż, nie przekonał mnie ani koncert Big Cyca. Poza tym nikt ze znajomych się nie wybierał. Olałem to.


Dopiero Wielkie Grillowanie pozwoliło odczuć, że Piastonalia już trwają. Błonia Politechniki Opolskiej zapełniły się bracią studencką, która przy kiełbaskach, karczkach i innych smakołykach mogła wysłuchać koncertów zespołów Sheep, Kredenz i People Of The Haze. Pierwszy raz miałem okazję usłyszeć zarówno Sheep, jak i Kredenz - i jestem pod wrażeniem (szczególnie pierwszej kapeli). Natomiast chłopaków z POTH znałem już wcześniej, bo graliśmy razem na zeszłorocznym przeglądzie "Rock-Time". Wtorkowy wieczór jak najbardziej mogę zaliczyć do udanych. Słyszałem nawet, że rowery gubiły swoich właścicieli, a szafy przewracały się na wyczerpanych imprezowiczów... Wracając na zieloną trawkę - była muzyka, było ciepło, było super! Mieliśmy kilka godzin na sen, więc poszliśmy w kimono bez protestów.


Środa była dniem klubowym. Kilku twórców (bo świadomie nie nazywam ich muzykami) prezentowało się na głównej scenie na błoniach. Ja natomiast wieczór spędziłem na kampusie Uniwersytetu Opolskiego, gdzie miały miejsce koncerty (a jakże!) oraz premiera LipDuba (do obejrzenia tutaj). Na scenie przed Studenckim Centrum Kultury koncertowały doskonale znane studentom kapele - Road Rage, Stan, No Public, Chilli i Jarecki. Publiki nie brakowało, (podobnie jak we wtorek) był grill, a redakcyjny kolega serwował burgery. Napiszę jeszcze o LipDubie, bo zdecydowanie warto. Krótko - rewelacja! Jako student Politechniki szczerze zazdroszczę zaangażowania w projekt i zgrania. A piosenkę stworzoną specjalnie na potrzeby tego klipu nuciłem jeszcze w czwartek. Brawo UO!


Żakinada, czyli coroczna, przebierana, piastonaliowa wyprawa piesza studentów, otworzyła dzień, który czwartkiem się zowie. Mieliśmy takie szczęście, że wygraliśmy konkurs na najlepszy strój (podobnie jak w zeszłym roku). Nasz piracki statek, wraz z załogą, nie miał konkurencji - po prostu. :)


Czwartek, pod względem muzyki, niekoniecznie przypadł mi do gustu, bo hip-hopu nie słucham i nie lubię tej całej agresywnej i wulgarnej otoczki. Mimo tego wybrałem się z pozytywnym nastawieniem, które uleciało zaraz po pierwszej „bitwie freestyle'owej" (cokolwiek to znaczy - polegały one chyba na szybkości w wypowiadaniu przekleństw przez owych twórców stylu bardzo wolnego). Potem już wg schematu - wychodzą dwaj kolesie na scenę, trzeci z komputerem i tyle. 1,5 godziny, chodzenie na prawo i lewo, wymachiwanie ręcznikami, które są nie wiadomo po co i to denerwujące "robienie hałasu". Bob One - dno, Rahim lepszy, Jamal - najlepszy tego dnia, Grubson - słabo. Do teraz zastanawiam się czym jarają się ci wszyscy ludzie. Pewnie tego nie zrozumiem, poza tym o gustach się nie dyskutuje. Jamal natomiast pokazał klasę - prawdziwe instrumenty i fajny, żywiołowy koncert. Dobra, spadamy stąd, bo dostaniemy po ryju... Śpimy i budzimy się w piątkowy poranek.


Piątek upłynął pod znakiem głośnych gitar, łamanych pałek i zachrypniętego wokalu. Tak się złożyło, że ten dzień poniekąd należał także do mnie, bo razem z zespołem Dźwięki Kolorów Retro otwieraliśmy całą imprezę, czyli Dzień Rockowy. O to, jak to wyszło, trzeba pytać innych - nam grało się bardzo dobrze. Po nas na scenę wszedł Skangur, ale niestety przez cały koncerty porywał nas ktoś z Radia Sygnały, potem ktoś z Emitera i wróciliśmy dopiero na Hurt. Tutaj muszę przyznać, że zagrali o wiele lepiej, niż ostatnio. Porwali tłum, a "Załoga G" dopełniła całego efektu. Gwiazdą wieczoru była IRA. Jakie wrażenia? Obserwowałem koncert na backstage'u, więc wrażenia wzmocnione były dwa razy. Bardzo dobrze zagrany, mocno rockowy koncert. Podobało mi się :) Tak jak wcześniej - kilka godzin snu i rozpoczynamy sobotnią alter-imprezę.


Sobota. Śniadanko z rana na trawie obok akademików Politechniki i odliczamy godziny do wieczornych koncertów. Dell Arte nie słyszałem, ale Cool Kids Of Death słuchałem z zapartym tchem (przynajmniej na początku). W życiu nie dałbym wokaliście takiego wieku. Głos wydaje się należeć do dwudziestolatka, a na scenie pojawia się facet z siwą brodą. Ale bardzo mi się podobało, było alternatywnie :) Zaraz po CKoD pojawiła się SOFA, na którą zresztą czekałem. No i było - hardkor i disko, dosłownie. Zagrali bardzo fajnie - lubię taką muzykę. Było bardzo pozytywnie. W zasadzie, im później, tym lepiej. Gooral to mistrz świata w rozkręcaniu imprezy. Karczmareczka, Plan i inne kawałki z płyty Ethno Electro dały wszystkim takiego kopa, że do późnego wieczora zbieraliśmy resztki szczęki z murawy. Rewelacyjny koncert + rewelacyjna zabawa = rewelacyjnie spędzony czas. Bardzo miło wspominam tę sztukę i uważam, że to jeden z najmocniejszych punktów tegorocznych Piastonaliów (oprócz DKR oczywiście... :)). Po Gooralu wystąpił Dub FX, którego występ pamiętam średnio (nie pytaj dlaczego). Bawiłem się w zasadzie dobrze i jestem pod wielkim wrażeniem możliwości, jakie kryją w sobie ludzkie usta (i ludzkie struny głosowe). Tak skończyła się (mniej więcej) sobota.


Piastonalia 2012. Trudno mi w tej chwili cokolwiek powiedzieć, bo piszę ten tekst świeżo po tych wydarzeniach, ale śmiem twierdzić, że zeszłoroczne opolskie juwenalia wypadły odrobinę lepiej, jeśli chodzi o muzykę i koncerty. Może dlatego, że były pierwszymi w moim studenckim życiu? W tym roku, mimo wszystko, za dużo było hip hopu i elektroniki, za mało żywego grania. Nie było jednak źle i wiążę z tym bardzo dużo pozytywnych wspomnień.


Mogę powiedzieć tyle - BYŁO GRUBO! :)


Podziel się swoimi przeżyciami dot. Piastonaliów 2012 w komentarzach pod tym tekstem. Były równie udane, jak moje? Czekam na Twoje opinie. Hej! :)

Wyświetlenia: 3206
Proponowane artykuły
obrazek

Krzysiek Humeniuk

14.5.2012

Przylepy

Krzysiek Humeniuk

Dlaczego niektóre kawałki kompletnie nie chcą się ode mnie odczepić? Słucham sobie spokojnie radia, nie zaczepiam ich, a one przywierają do mnie jak glonojad do szyby. W dodatku zaczepiaj